*oczami Laury*
"Aktualnie jestem w drodze do Nowego Jorku ... Podróż jest przyjemna ... Mija wolno ale ciekawie ... Już nie mogę się doczekać kiedy zobaczę nowy dom ^^ ... Pozdrów tatę ... "
" I wyślij" - pomyślałam i nacisnęłam przycisk mojego telefonu ...
No sms w drodze ... Mam nadzieję ,że trochę uspokoi mamę ..
Wkurza mnie czasami tą swoją nadopiekuńczością .. Nigdy nie mogę nigdzie wyjechać .. Jestem pod jej nadzorem .. Nie nie! Chwila .. BYŁAM! Pod jej nadzorem 24h na dobę ... Punktualnie wracałam do domu i kładłam się spać ... Chodziłam jak w zegarku!
I nareszcie los się do mnie uśmiechnął ... Już wyjaśniam :
Moja starsza siostra Vanessa zawsze chciała być aktorką ... Niestety w moim poprzednim miejscu zamieszkania nie było odpowiednich warunków do rozwoju w tym kierunku ... Moja siostra została zmuszona do wyjazdu i "pogoni" za marzeniami ... A ja? Prawie zamarłam .. Jedyna osoba która mnie rozumiała ..Przygarniała do siebie gdy pokłóciłam się z rodzicami ... MA WYJECHAĆ?! ...
O pospieszyłemspieszyłolog który wyprawiłam Van był długi .. strasznie długi ... W sumie to składał się w większości z "Jak ty możesz mnie zostawiać" lub "Przecież wiesz co ja tu mam" itp ...
Kiedy byłam na skraju depresji .. już miałam wylewać z siebie łzy żeby ubłagać ją by nigdzie nie wyjeżdżała ... Albo chociaż nie tak daleko ... Siostra przerwała mi i powiedziała z uśmiechem :
"To może pojedziesz ze mną ? " ... Pamiętam dokładnie tą chwilę ... Chciałam odmówić ... Bałam się wyjazdu ... Ale po chwili zdałam sobie sprawę ,że nowe miasto to nowe możliwości .. Mogę wyrwać się z gniazda i rozwinąć własne , prywatne skrzydła ... Nie było miejsca na zastanawianie się! Jadę ! Jestem pewna ... ! No a dalej to już tylko zostało ubłaganie rodziców by pozwolili mi wyjechać ... Głównie mówiła Van ... Ja rozmyślałam czego to ja nie będę w Nowym Jorku robić ... Rozmarzyłam się ... Ale z mojego świata wyrwały mnie słowa Nessy ... "Jedzie tam ze mną!" ... No tak .. zapomniałam ... Ech ... No trudno ... Ostatecznie mama i tata się zgodzili ale mam do nich codziennie dzwonić i zdawać raport z dnia ... Wkurzają na maksa! ... No ale cóż ... Nie wiem ile tak o tym rozmyślałam ale minęło całkiem sporo drogi ... Chwilę się wahając zapytałam siostry :
- Daleko jeszcze?
- Nie gadaj jak osioł ze Shreka! - widziałam w lusterku jak się szczerzy ... Ja oddałam gest ... Ale nie dawałam za wygraną :
- No ale daleko jeszcze czy nie ?
- Siostra ... - odparła po chwili Vanessa ..
- Tak ?
- Właśnie ...
- Co właśnie ?
- Wjechałyśmy do NOWEGO JORKU!! - wywrzeszczała po chwili Van ... Faktycznie .. przed nami było pełno wysokich wieżowców i świateł ... Och .. Nowy Jork nocą ... piękny widok ...
- Ale zwiedzanie zostawimy na jutro ... Jedziemy do domu ...
- Okej - odpowiedziałam Vanessie mrużąc oczy .. byłam strasznie zmęczona ... Ale co miała powiedzieć Van? Ona cały dzień była za kółkiem ... Prawie przysnęłam ale poczułam ,że stoimy w miejscu ... :
-Jesteśmy na miejscu .. Wysiadaj - oznajmiła Vanessa ... Brzmiało miło ale jeszcze trzeba wypakować walizki ... Łącznie jest ich chyba z 20 ... Zrobiłyśmy kilka rundek ... Dopiero przy ostatniej zauważyłam jaki nasz nowy dom jest śliczny ... Weszłam do środka .. Van jeszcze wjeżdżała samochodem do garażu ... Van była dobrym kierowcom ale wprowadzanie aut do garażu to jej słaby punkt ... W czasie kiedy ona się męczyła ja zdążyłam zwiedzić parter ... Dom zachwycał w środku i na zewnątrz ... Był idealny!
Miałam zamiar iść zwiedzić górę ale wtedy wparowała Vanessa :
- Uh ... Padam z nóg .. Idę się położyć ... Chodź pokażę Ci twój pokój ... - powiedziała po czym zaciągnęła mnie na górę ...
Otworzyła drzwi ... Ujrzałam wielki pokój z kolorem czerwonym jako motyw przewodni ..
"Jaki on wielki" - pomyślałam i rzuciłam się na wielkie łóżko ...
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam ...
*Następny dzień*
Obudziły mnie jakieś trzaski dobiegające z dołu ... Mimo iż wiedziałam ,że to Van byłam zaniepokojona tym co tam wyprawia .. Podniosłam się z łóżka i ruszyłam w kierunku wyjścia z pokoju po drodze mijając lustro .. .Przelotnie na nie spojrzałam ... Poszłam jeszcze kawałek , chwyciłam klamkę ... I wtedy do mnie dotarło ... Puściłam klamkę zostawiając lekko uchylone drzwi .. Zbliżałam się powolnym krokiem do lustra ... To co w nim ujrzałam wprawiło mnie w osłupienie ... "JAK JA WYGLĄDAM?!" krzyknęłam w myślach .. A no tak .. Pacnęłam się w czoło ... Przecież zasnęłam w makijażu ... To wyjaśnia tusz dosłownie na całej twarzy ..Pokręciłam niedowierzająco głową i ruszyłam w stronę walizek z ubraniami .. Wyjęłam sobie zestaw na dziś i ruszyłam pędem do łazienki ... Gdy tam weszłam czekało na mnie kolejne zdziwienie .. Łazienka była ogromna! I piękna ! Zobaczyłam wannę ... Nie mogłam odmówić sobie takiej przyjemności ... Nalałam ciepłej wody i dolałam trochę olejku różanego do kąpieli ... Zsunęłam z siebie ubranie i wsunęłam swoje nagie ciało pod taflę wody ... Czułam zapach róży i było mi tak dobrze .. Mogłabym tak leżeć godzinami ... Z błogiego stanu wybudził mnie kolejny trzask z dołu ... "Gr ... " warknęłam i wyskoczyłam z wanny .. Owinęłam się ręcznikiem i podeszłam do lustra ... Zmyłam z siebie tusz i pozostałości makijażu ... Jako że mamy jesień postawiłam na makijaż w brązie ... Lekko brązowe powieki , czarny tusz .. i błyszczyk świetnie się razem skomponowały ... Włosy pozostawiłam naturalnie falowane ... Kolejny trzask "Nie no co ta Vanessa robi do cholery?" wyszłam z łazienki i ruszyłam na dół ... Weszłam do salonu ale nikogo nie było ... Na ławie leżała karteczka: "Laura wyszłam na wykład aktorski .... Wrócę po 13 .. "
Spojrzałam na zegar i się załamałam 12:28 ! Wstałam tak późno ... ? O ja. ... Ale .. chwila chwila .. skoro Van jest na wykładach to... Kto grasuje w naszym domu? ...Kolejny trzask ... "Jaki ten złodziej nieostrożny ... " pomyślałam i pomknęłam do kuchni ... To co tam zobaczyłam mnie zamurowało .. W lodówce grzebał jakiś blondyn .. Wyrzucał większość jedzenia na podłogę i stąd te trzaski ... Wyglądał na bezbronnego .. Zagadałam :
- Ym przepraszam ... -koleś się obrócił ... Próbowałam posłać mu wrogie spojrzenie ale mi się nie udało ... Jego oczy błyszczały a twarz była tak chuda jakby nie jadł z miesiąc ... Przyglądanie się mu przerwała Van wchodząca do domu z piskiem :
-Wróciłam wcześniej ! Gdzie jesteś?
- W kuchni - odpowiedziałam i usłyszałam zbliżającą się Van ..
- Ale dzisiaj był ciężki dzień ... Normal ... O ja cię ... - powiedziała Van .. Wyglądała tak jakby jej oczy miały zaraz opuścić swoje miejsce na twarzy ... Blondyn spojrzał na Nas świecącymi oczyma ... Nessa zwykle twarda nie wiedziała co zrobić ... Ja się otrząsnęłam i zapytałam z groźbą w głosie jak gdyby nigdy nic :
- Co ty tu robisz do cholery?
- Przepraszam ale ja .. Jestem głodny .. .Mieszkam na ulicy .. .Dzisiaj rano zobaczyłem jak wychodzisz stąd i zostawiasz otwarte drzwi .. Więc poczekałem aż odjedziesz i wszedłem do środka ...
Jeszcze raz spojrzałam na blondyna , wzruszyło mnie jego wyznanie ale musiałam coś zrobić ... :
-Wzruszające ... - parsknęłam po czym dodałam :
- Najadłeś się to teraz wypad stąd!
- No ale .. ja nie mam gdzie .. Mówiłem ... Mieszkam na ulicy ..
Przewróciłam oczami i powiedziałam ponownie :
-Głucha nie jestem słyszałam ... Ale ty chyba jednak masz problem ze słuchem ... Mówiłam wyraźnie WYPAD! ...
- No co ty Lau ... Nie możemy go zostawić ! - do konwersacji włączyła się Van ...
- No co ty Van? To jest złodziej! ...
—————————————————————————————
Uff.. Oto rozdział 1 miał być jutro ale komentarz Suzi Lynch mnie zachwycił (bo jedyna skomentowała ostatnią notkę ;3)
Pozdrawiam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz